Nasza wnuczka ma już sześć lat. Bardzo ją kochamy i rozpieszczamy na każdym kroku. Z przyjemnością patrzymy na to jak dorasta, choć czasem łezka kręci się w oku, ze dzieje się to tak prędko. Jako ludzie w poważnym już wieku, wiemy, jak szybko mija dzieciństwo. Wraz z wnuczką, coraz bardziej dorosłe stają się też jej zabawy. Kiedyś jej ulubioną lalką był bobas, teraz marzy o lalce Barbie. Ostatnio, kiedy widzieliśmy wnuczkę, ta zagadnęła nas sama z siebie i zapytała, czy chcemy jej zrobić prezent na Dzień Dziecka. Bardzo to nas rozbawiło, ale potwierdziliśmy, będąc ciekawi, co też wnuczka nam powie. A ona chciała nam właśnie uświadomić, że jest już „duża” i wyrosła z zabaw bobasem. I że jeśli chcielibyśmy jej kupić prezent, to chciałaby dostać taką samą lalkę Barbie, jak ma jej koleżanka z przedszkola. Musieliśmy się zapytać córki o jaka lalkę chodzi, bo my już dawno nie jesteśmy w temacie. Nie było wyjścia, poszliśmy do sklepu i kupiliśmy „zamówiony” na Dzień Dziecka prezent. Osobiście wolałabym chyba inną lalkę, ale widać teraz taka moda. Zresztą wiem jak to jest, kiedy wszyscy wokół coś już mają, a samemu odstaje się od reszty. Tylko trochę smutno, że wnusia tak szybko rośnie. Zaczyna się od lalki, później będzie modnie czesać włosy, potem zacznie się malować, aż w końcu, zanim się ktoś obejrzy, będzie dorosłą kobietą.